Bezpieczne toasty

toast-winem

To ile możemy bezpiecznie spożyć alkoholu wynika z naszych indywidualnych, osobniczych uwarunkowań. O niektórych mówimy, że mają „silną głowę”, podczas gdy inni już po kilku łykach wina czują się oszołomieni. Co zatem wpływa na taką różnorodność reakcji? Odpowiedzialnym za taki stan rzeczy jest enzym o nazwie dehydrogenaza. Znajduje się on w naszej wątrobie i przyspiesza przekształcanie etanolu w aldehyd octowy i dalej w kwas octowy.

Na szczęście naukowcy zauważyli, iż większość ludzi rasy białej ma w organizmie stężenie tego enzymu w takiej ilości, iż bez problemu potrafi on dziennie strawić ok 40 g czystego alkoholu u mężczyzn i 20 g u kobiet. Inaczej mówiąc, wino o zawartości 11% alkoholu będzie całkowicie rozłożone gdy panowie wypiją go nie więcej niż 360 ml, a panie o połowę mniej – 180 ml. Takie umiarkowane spożycie wyjdzie nam tylko na zdrowie, bo organizm poradzi sobie z etanolem, a wszystkie pozostałe składniki będą wykorzystane dla naszego zdrowia. Wśród nich najważniejsze to antocyjany i resweratrol.

Niestety ci, którzy nie będą przestrzegać „bezpiecznych ilości” muszą liczyć się z możliwością wystąpienia skutków ubocznych, czyli różnych problemów zdrowotnych nie wyłączając też uzależnienia! Problem ten dotyczy głównie ludzi białych, bowiem natura w tym przypadku nie była sprawiedliwa i w toku ewolucji nierównomiernie rozłożyła tolerancję alkoholową u poszczeglnych ras. Ale po kolei: Jak się okazuje produkcją dechydrogenazy w organizmie zajmują się 2 geny, które u poszczególnych populacji przeszły różne mutacje. Są to:

adh2 – występujący w dwóch odmianach, z których jedna obecna jest tylko u rasy czarnej i niektórych Indian z Ameryki Północnej,

aldh2 – również w odmianach, z których jedna występuje tylko u mieszkańców Dalekiego Wschodu.

Jedna z mutacji genu adh2, występująca u ludzi pochodzenia afrykańskiego znacząco zmniejsza ryzyko uzależnienia, sprawiając, że alkohol jest szybciej wypłukiwany i usuwany z organizmu. Zatem w przypadku nadużyć alkoholowych, szybko usunięty alkohol nie sieje spustoszenia w organiźmie mając mniej czasu na szkodliwe działanie. Jak zauważono, ryzyko uzależnienia jest nawet pięciokrotnie mniejsze niż u białych.

africans

japanese.wine

Z kolei gen aldh2, obecny w zmutowanej postaci u Azjatów sprawia, że wypicie nawet niewielkiej ilości alkoholu powoduje silne reakcje alergiczne, takie jak bóle głowy, mdłości, drżenie rąk czy palpitacje. Stąd np. Japończycy używają mało alkoholu i stosunkowo rzadko zapadają na chorobę alkoholową.

Z powyższego wynika, iż „poszkodowani” Europejczycy (i ich kuzyni na całym świecie) muszą dużo bardziej uważać na ilości wypijanych lampek, bowiem ich organizmy dość łagodnie znoszą nawet duże dawki alkoholu. Wolno też pozbywają się go z organizmu. Z tego powodu w dłuższej perspektywie nadużywanie alkoholu doprowadzić może do wspomnianych już problemów zdrowotnych. Z kolei Afrykańczycy bardzo szybko potrafią alkohol wypłukać z organizmu a Azjaci po prostu nie tolerują go w większych ilościach.

Dobrą radą jest więc umiarkowane picie alkoholu, a jeśli już zdarzy się trochę większa jego ilość, to bezwzględne musi mu towarzyszyć duża ilość wody. Przez cały czas bowiem nasz organizm będzie pracował przemieniając alkohol w kwas octowy, który jest niezwykle toksyczny. Większa ilość wody pomoże naszej wątrobie wypłukać liczne toksyny, które są przyczyną późniejszych nudności i innych nieprzyjemnych odczuć określanych powszechnie jako KAC.

Na koniec zatem wypada życzyć Na Zdrowie, mądre Na Zdrowie!

 

 

Dodaj komentarz